Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beza. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 lipca 2017

Beza Pavlova z porzeczkami


Beza Pavlova z kokosową bitą śmietaną i porzeczkami

Beza to bez wątpienia wyjątkowy deser. Chrupiąca skórka która skrywa miękkie, puszyste nadzienie -  niczym chmurka. Na pewno słodka. Do tego kwaśne porzeczki, które stanowią idealne przełamanie i dodają wyrazu. I obowiązkowo bita śmietana, to nieodłączny element! Chociaż trochę nietradycyjnie, bo z kokosowym posmakiem. Taak, to wyjątkowy deser!




przepis:

6 białek (300 g) 
300 g cukru białego drobnego Diamant
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
1 łyżka octu 
szczypta soli

330 ml śmietany 30-36%  (kremówki) - schłodzonej przez noc
puszka mleczka kokosowego o dużej zawartości kokosa - schłodzonego przez noc
sok z połowy cytryny
1 utrwalacz do śmietany 
2-3 łyżki cukru pudru Diamant

2 szklanki białej porzeczki
1 szklanka czerwonej porzeczki
3 łyżki cukru pudru Diamant (lub do smaku)
1 łyżka mąki kokosowej/owsianej lub bułki tartej

ew. mięta do dekoracji

Białka w temperaturze pokojowej lekko ubijamy, dodajemy szczyptę soli i ubijamy do momentu aż będą puchate ale jeszcze nie aż tak sztywne. Dodajemy cukier Diamant - łyżka po łyżce, za każdym razem bardzo dokładnie miksujemy. Gdy dodamy całą porcję cukru delikatnie przesiewamy mąkę, miksując na najmniejszych obrotach. Wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia jeden lub więcej blatów.  Wkładamy do nagrzanego do 100 stopni piekarnika i suszymy z termoobiegiem przez 2-3 godziny. Jeśli beza zacznie się rumienić, zmniejszamy temperaturę. Studzimy zamkniętym piekarniku, najlepiej przez noc.
Mocno schłodzone mleczko kokosowe otwieramy, wyjmujemy twardą część mleczka kokosowego (mi wyszło 300 g) uważając, by nie zmieszać jej z wodą koksową. Dodajemy schłodzoną kremówkę i ubijamy razem, dodajemy sok z cytryny, cukier puder Diamant i utrwalacz. Ubijamy aż śmietana będzie gęsta o wykładamy na ostudzoną bezę.
Umyte porzeczki mieszamy z cukrem pudrem Diamant i mąką. Wykładamy na wierzch śmietany, ew. dekorujemy miętą. Podajemy od razu, lecz dzięki utrwalaczowi śmietana nie rozmacza bezy i świetnie smakuj także po nocy w lodówce.





sobota, 24 czerwca 2017

Tarta z truskawkami, rabarbarem, kokosem i bezą


Krucha tarta z nadzieniem truskawkowo-rabarbarowym z nutą kokosową i bezą szwajcarską

Najważniejsze jest masło. Tak mówi moja ciocia, babcia i czasami mama. Czy to chodzi o ciasto kruche, o sernik, krem do tortu. I ja też powtórzę, gdy ktoś mnie zapyta, że podstawą jest... dobry tłuszcz! Bo masło, masełko może zostać wyparte przez olej kokosowy, który również jest dobry do wypieków. Ale to tak na marginesie, bo uwielbiam maślany aromat w cieście. Drożdżowce, brownie czy tarty - nie ma to jak masło. Szlachetne, smaczne. A jakiś czas temu nie mogłem go przełknąć ;)
Moja tarta idealnie sprawdzi się na ostatnie chyba podrygi rabarbaru. Razem z truskawkami i kokosem dają świetne przedstawienie. Oczywiście to dla bezy przypisana została główna rola, a ona świetnie sobie poradziła. Owocowe nadzienie próbowało nabrać widzów że jet sernikiem, a zastało ono jedynie przystrojone kokosowym wdziankiem. Szczerze to jako reżyser prawie sam dałem się nabrać! Jeżeli chcecie sami tego doświadczyć to łapcie przepis, bo bilety rozchodzą się jak świeże bułeczki!


przepis:
forma ok. 25 cm

kruche ciasto
100 g masła - zimnego pokrojonego w kostkę
3 duże żółtka
200 g mąki pszennej + do podsypywania
30 g mąki ziemniaczanej
150 g cukru
1/4 łyżeczki soli
ew. 2-3 łyżki lodowatej wody
2 łyżki wiórek kokosowych
2 łyżki bułki tartej

masa owocowo-kokosowa
300 g rabarbar
200 g truskawek
3-4 łyżki cukru pudru lub do smaku
2-3 łyżki soku z cytryny
2 łyżki mąki kokosowej (ew.  trochę więcej bułki tartej)
4 łyżki wiórek kokosowych
150 g gęstego mleczka kokosowego (lub serka śmietankowego)

beza szwajcarska
4 duże białka
200 g cukru
szczypta soli


Masło, mąki, żółtka, cukier, sól umieszczamy w misce i ugniatamy widelcem do względnego połączenia. Wyrabiamy chwilę rękami tak by nie ogrzać zbytnio, tylko do powstania elastycznego ciasta. Formujemy kulę, wkładamy w folię i chowamy do lodówki na 1-2 godziny lub do zamrażalnika na co najmniej 30 minut. Po tym czasie na posypanym mąką blacie rozwałkujemy z ciasta cienki placek, którym wykładamy natłuszczoną i lekko posypaną mąką formę, nakładając na boki (pomoże przy zsuwaniu się ciasta). Nakłuwamy widelcem w kilkunastu miejscach i tak przygotowaną tartę chowamy do zamrażalnika na 50-60 minut. Przed pieczeniem obciążamy formę suchym ryżem lub ciecierzycą, wysypując na papier do pieczenia umieszczony na cieście. Wkładamy do nagrzanego piekarnika do 200 stopni i pieczemy przez 15-20 minut. Po tym czasie zdejmujemy obciążenie i wysypujemy bułkę oraz wiórki lekko dociskając je łyżką. Wkładamy do piekarnika i pieczemy 10-15 minut w 180 stopniach - do zarumienienia. Wyjmujemy i studzimy.

Rabarbar myjemy, kroimy na kawałki. Umieszczamy w garnku, podlewamy odrobią wody i dusimy do miękkości. Studzimy i blendujemy z pozostałymi składnikami. Ew. dosładzamy do smaku. Warto to zrobić trochę wcześniej, w międzyczasie robienia spodu. Dzięki temu masa zdąży stężeć.

Białka umieszczamy w dużej misce z cukrem i solą. W małym garnku zagotujemy wodę. Na górze stawiamy miskę z białkami (tak by nie dotykała wody, jak do kąpieli wodnej czekolady). Mieszamy białka rózgą kuchenną do rozpuszczenia się białek, co potrwa kilka minut. Warto sprawdzić to, rozcierając białko między palcami. Gdy cukier połączy się, zdejmujemy miskę i zaczynamy ubijać mikserem do powstania gęstej, lśniącej, stabilnej masy - ok. 10-12 minut. Beza w tym czasie powinna się wystudzić.

Na zimny spód wykładamy masę owocową, wyrównujemy. Na wierzch łyżką, szpatułką lub szprycą wykładamy bezę, którą można opiec palnikiem gastronomicznym. Można podawać od razu, lecz najlepiej smakuje schłodzona!










sobota, 10 czerwca 2017

Mr.Brown&Mrs.White - Brownie z bezą


Brownie z białą czekoladą i bezą

Nigdy nie uważałem, że przeciwieństwa się przyciągają. Nawet wręcz uważałem, że podobny charakter to podstawa - związku, przyjaźni. Zaskoczyłem się już nie raz, jak to właśnie osoby, o których najpierw myślałem "ja miałbym niby o czymś z nimi rozmawiać?" okazywały się najlepszymi towarzyszami. Podobieństwa jednak też się nie wykluczają, ale czasami bywa, że to mieszanka trochę wybuchowa, i może dochodzić do spięć na tej linii. I o tym też się przekonuje (ciągle c:).

Tak samo jest w kuchni. Połączenie słodko - słone, owocowo warzywne, lub owocowo pikantne. Czasami potrzeba odwagi, ale efekt jest zniewalający. Moje brownie z bezą to też trochę dwie różne bajki. On jest ciemny i zbity a ona jasna i krucha. Brownie jest na maśle, a beza nie toleruje tłuszczu w ogóle. Beza jednak potrzebuje długiego ubijania i cierpliwości, a brownie jest łatwe i szybkie w przygotowaniu! Razem jednak tworzą cudowny duet.


przepis:

200 g czekolady gorzkiej
130 g masła 
2 żółtka*
4 jajka
1 szklanka cukru
120 g mąki pszennej
20 g kakao
1/4 łyżeczki soli
+ 100 g białej czekolady

4 białka
200 g cukru
szczypta soli
1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
1 łyżka octu

*można dodać 180 g masła i zrezygnować z dodatkowych żółtek


Masło podgrzewamy w rondelku lub w mikrofalówce. Dodajemy posiekaną czekoladę i odstawiamy, po chwili mieszamy do rozpuszczenia. Jajka i żółtka delikatnie wymieszać z cukrem w misce. Przesiać mąkę i kakao, lekko wymieszać. Delikatnie dodać masło z czekoladą, posiekaną białą czekoladę i połączyć rózgą. Gotową masę przekładamy do niewielkiej foremki wyłożonej papierem do pieczenia, wyrównujemy. Pieczemy ok. 15 minut w 180 stopniach - do lekkiego popękania na wierzchu. Pod koniec pieczenia przygotowujemy bezę.
Białka ubijamy na sztywną pianę z solą. Pod koniec ubijania łyżka po łyżce dodajemy cukier, długo miksując. Na koniec przesiewamy skrobię, dodajemy ocet i mieszamy szpatułką. Wykładamy na podpieczone brownie i pieczemy w 160 stopniach przez 30-40 minut. Beza powinna być chrupiąca. Wyjmujemy i studzimy. Brownie osiąga odpowiednią konsystencję po kilku godzinach. 









piątek, 5 maja 2017

Lody a'la Eton Mess


Lody ze smugami z "białej czekolady", z malinami i bezami

Dla mnie sezon na lody nie kończy się nigdy. Jestem uzależniony od lodów, znam wszystkie najlepsze lodziarnie w swoim mieście, obserwuje lodziarnie naturalne w Łodzi, jestem od tego specjalistą. Potrafię jechać na rowerze kilkanaście kilometrów w jedną stronę, by dorwać gałeczkę "tego" smaku, tak ciekawego i pysznego. I przy okazji jeszcze dwie! Mam w głowie mnóstwo pomysłów na nowe smaki. Więc dlaczego wcześniej nie zrobiłem swoich domowych lodów? Nie wiem!
W tych lodach zamknąłem kwintesencję słodyczy. Sos a'la biała czekolada z mleka w proszku, słodkie i chrupiące bezy i przełamujące słodycz maliny. Te lody są idealnie, nie ma co dyskutować!
Poniżej prezentuje przepis bez specjalnej maszynki, ale osoby wtajemniczone będą wiedziały co robić!


przepis:
ok. 1,5 l lodów

530 ml (puszka) mleka skondensowanego słodzonego* - schłodzonego
500 ml śmietany 30-36% tłuszczu - schłodzonej
sok z 1/2 cytryny

120 g mleka w proszku (pyłek)
70 g masła
80 g cukru pudru
6 łyżki mleka
lub 200 g białej czekolady rozpuszczonej z 50 ml mleka

10-20 bezików (u mnie kupne)
szklanka mrożonych malin (lub więcej)

*ja robiłem lody z mleka niesłodzonego i po prostu dosłodziłem cukrem pudrem do smaku

Mleko i kremówkę umieszczamy w wysokim naczyniu. Ubijamy do powstania puszystego kremu w międzyczasie dolewając sok z cytryny. Przelewamy do pojemników (np. po innych lodach) i chowamy do zamrażalki, co 30 minut wyjmujemy i miksujemy. Postępujemy tak przez pierwsze 3 godziny (razem 6 raz). 
W tym czasie przygotowujemy sos. Masło rozpuszczamy, dodajemy mleko i cukier, mieszamy do uzyskania gładkiej konsystencji. Podgrzewamy chwilę w mikrofali lub w kąpieli wodnej, dodajemy mleko. Odstawiamy do ochłodzenia do temperatury pokojowej. Sos powinien być gęsty i kremowy, ale ciągle z lekką proszkowatoscią. 
Gdy masa będzie już lekko zmrożona i lekko twarda, ale dalej mieszalna łyżką wlewamy smugi sosu z białej czekolady. Wsypujemy pokruszone bezy i zamrożone (lekko pogniecione) maliny i mieszamy łyżką aż równomiernie się połączą z lodami. Na tym etapie lody są gotowe do jedzenia!
Lody przechowujemy w zamrażalniku, przed podaniem wyjmujemy na 20 minut, nakładamy porcje i znowu chowamy.

wtorek, 14 lutego 2017

Wegańskie beziki-różyczki na Walentynki


Wegańskie bezy róże 
z aquafaby, barwione burakiem

Miłość to rzecz bardzo ulotny, o czym często się przekonuje. To coś, co nawet po krótkim czasie potrafi zostawić bardzo głęboką ranę, ale również coś, co sprawia że dosłownie unosimy się w powietrzu. Warto ją celebrować, nawet gdy się jest na nią ostrożnym. Czasami chciałbym powiedzieć, ze to słowo jak każde inne, ale jest w nim coś specjalnego.
Bezjajeczne bezy to nie jest już żadna nowość. Magiczny płyn z zalewy z puszki zrewolucjonizował roślinną kuchnię. Jak myślicie, co będzie kolejne, albo czego nie da się zastąpić? ;) Swoje róże, by nadać im trochę kolorku, ożywiłem przecierem z buraka. Przy sprawnym sprzęcie po 25 minutach róże już siedzą w piekarniku. Nie do rozróżnienia z tymi prawdziwymi!


przepis:

zalewa z jednej puszki po ciecierzycy - 150 ml
2/3 szklanki drobnego cukru do wypieków
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka puree z buraka przetartego przez sitko
3 łyżki soku z cytryny
szczypta soli

Zalewę przelewamy do wysokiego, czystego naczynia i ubijamy na wysokich obrotach. Zajmie to ok 10 minut, ale to zależy od mocy miksera. Gdy masa będzie już wyglądała jak ubite białka zaczynamy stopniowo dosypywać cukier - jak przy normalnej bezie, za każdym razem miksując do zniknięcia. Gdy dodamy już cały cukier, przesiewamy mąkę, sok z cytryny oraz buraczka. Wszystko miksujemy do połączenia. 
Blaszki wykładamy papierem do pieczenia, piekarnik nagrzewamy do 130 stopni. Na papierze szprycą wykładamy swoje beziki w lubiony kształt. Wkładamy do piekarnika, włączamy 100 stopni i termoobieg. Bezy suszymy około godziny, później uchylamy piekarnik i dajemy im jeszcze 20 minut.



piątek, 16 grudnia 2016

Kokosowe tartaletki z czapeczką


Kokosowe tartaletki z dżemem wiśniowym, crème pâtissière i bezą

To grudzień, Stwierdzam tak po szarych dniach, brudnym śniegu oraz ciśnienia związanego z końcem semestru. Widać także wszędzie świąteczne reklamy, sklepy są przeładowane tandetnymi ozdobami a zamrażalnik pęka w szwach. Zbliżają się święta. I to nieubłaganie.
To czas by przygotować listę inspirujących przepisów, ulubionych dań i wiedzieć, z jakim potrawami trzeba się pojedynkować. Czy stawić na tradycyjne ciasta, czy może w tym roku zaskoczyć wszystkich czymś nowym. U mnie jest chyba rok zmian, to ja tworzę nową a tradycję.
Może te babeczki staną się waszą nową ulubioną potrawą? Kokosowy, bezglutenowy kruchy spód - chrupiący niczym najlepsza kokosanka, kwaśny dżem, gęsty krem budyniowy i beza, która uroniła łezki. To chyba hit. 


przepis:
ok. 18 tartaletek

50 g oleju kokosowego nierafinowanego - schłodzonego
20 g serka śmietankowego (lub łyżka jogurtu)
100 g mąki ryżowej
50 g wiórek kokosowych
łyżka mąki migdałowej (lub kokosowej lub ryżowej)
45 g cukru
szczypta soli
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia

350 ml mleka
3 żółtka
opakowanie cukru waniliowego
łyżeczka pasty waniliowej
40 g mąki ziemniaczanej

kilka łyżek kwaśnego dżemu - wiśniowy lub malinowy
kilka bezików (ja piekłem specjalnie do tartaletek)

Mąki, wiórki, proszek i sól mieszamy, dodajemy schłodzony serek i olej, zagniatamy szybko w jednolitą kulkę, ew. dodajemy troszkę mąki lub zimnej wody. Zagniatamy w kulę, zawijamy w folię i chłodzimy w lodówce co najmniej na 2 godziny.

W garnku zagotowujemy mleko z pastą, doprowadzamy do wrzenia i odstawiamy na bok. Żółtka z cukrem ucieramy na biały puch. Dodajemy mąkę, mieszamy. Zahartowujemy 50 ml gorącego mleka (wlewamy i miksujemy). Masę jajeczną wlewamy do reszty gorącego mleka, mieszamy do połączenia i ponownie zagotowujemy ponownie często mieszając. Od zagotowania gotujemy ok. minutę aż zgęstnieje. Zdejmujemy z palnika, przykrywamy folią (tak by dotykała wierzchniej warstwy) i chłodzimy. Podczas studzenia nie wolno mieszać!

Kruche ciasto rozwałkujemy, wylepiamy foremki (lekko natłuszczone), chłodzimy przez 30 minut i wstawiamy do piekarnika NAGRZANEGO JUŻ do 180 stopni. Pieczemy ok 10 minut do zarumienienia. Studzimy, wyjmujemy z foremek. 

Do wystudzonych tart nakładamy łyżeczkę dżemu, łyżkę kremu i wyrównujemy. Na środek nakładamy bezika i chłodzimy ok 2 godziny aż się wszystko przegryzie. 

niedziela, 4 września 2016

Biała Michałowa - beza


Tort bezowy z kremem serowym, malinami, orzeszkami i Białymi Michałkami

Beza to nie wątpliwa królowa. Delikatna, krucha i słodka. Sama w sobie ma smak cukru, ale dodatki doskonale ją dopełniają. Dlatego postawiłem na wyraziste smaki. Krem serowy niestety nie sprawdził się tutaj zbytnio, ponieważ był trochę ciężki, ale mimo to był pyszny. Lepiej sprawdzi si e tu zwykła bita śmietana. Maliny i Białe Michałki to połączenie, które jest warte uwagi. Do tego chrupiące orzechy jako przełamujący dodatek. 
Wszyscy byli pod wrażeniem!

przepis:

6 białek (u mnie wyszło 240 g)
drobny cukier do wypieków (ja wykorzystałem 170 g, choć podobno trzeba użyć dużo więcej)
20 g mąki ziemniaczanej
3 łyżki soku z cytryny
szczypta soli

500 ml śmietany 30% schłodzonej przez co najmniej jeden dzień w lodówce
2-3 łyżki cukru pudru
sok z 1/2 cytryny
ew. śmietan fix (ja dodałem, ponieważ beza musiała przetrwać podróż)

maliny
3-4 garście posiekanych lub lekko zblendowanych orzeszków ziemnych
10-15 Białych Michałków posiekanych

Białka w temperaturze pokojowej lekko ubijamy, dodajemy szczyptę soli i ubijamy do momentu aż będą puchate ale jeszcze nie aż tak sztywne. Dodajemy cukier - łyżka po łyżce, za każdym razem bardzo dokładnie miksujemy. Gdy dodamy całą porcję cukru delikatnie przesiewamy mąkę, miksując na najmniejszych obrotach. Wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia równe okręgi (ja wyłożyłem 2 okręgi o średnicy 28 cm, ale można zrobić 3 mniejsze). Wkładamy do nagrzanego do 100 stopni piekarnika i suszymy z termoobiegiem przez 2-3 godziny. Jeśli beza zacznie się rumienić, zmniejszamy temperaturę. Studzimy zamkniętym piekarniku.

Śmietanę przelewamy do wysokiego naczynia i zaczynamy ubijać na najwyższych obrotach. Dodajemy sok z cytryny i cukier puder, ubijamy do powstania sztywnej piany. Dodajemy usztywniacz.

Na podstawce (u mnie spód tortownicy owinięty folią aluminiową) kładziemy pierwszy blat. Wykładamy połowę bitej śmietany, układamy maliny i posypujemy orzeszkami. Kładziemy resztę bitej śmietany, maliny i dekorujemy cukierkami. Na końcu posypujemy resztą orzeszków. 
Podajemy na świeżo, najlepiej do 2-3 godzin. Przechowujemy w lodówce.